niedziela, 27 października 2013

Niemcy hitlerowskie zaatakowały Polskę

Po południu 31 sierpnia 1939 roku Hitler podpisał ściśle tajny rozkaz napaści na Polskę następnego dnia o świcie. Wcześniej rozkazał swej armii: ,,bądźcie bez litości, bądźcie brutalni, nasza przewaga daje nam wszystkie prawa."


Pierwszego września 1939 roku o godzinie 4:45 deszcz ognia zalał POlskę: 1850000żołnieży niemeickich, którzy dysponowali 19 tys. dział i 2 800 czołgów, wspomaganych przez 1 640 samolotów, bez uprzedniego wypowiedzenia wojny przekroczyło północną, zachodnią i południową granicę Polski. Niemiecki okręt szkoleniowy "Schleswig-Holstein", przybyły z "kurtuazyjną wizytą" do Gdańska, rocpoczął ostrzeliwanie przyczółka Westerplatte. Inne okręty niemieckie atakowały port w Gdyny oraz Półwysep Helski.
W tym samym zasie lotniska na zachód od Wisły stanowiły cel ciężkich bombardowań. Luftwaffe błyskawicznie zdobyła kontrolę nad polskim niebem: węzły kolejowe, pociągi, punkty koncetracji wojsk były przez nią kolejno ostrzeliwane i niszczone.

Czarny krzyż belkowy (Balkenkreuz) malowany na samolotach Luftwaffe.
„Żelazny krzyż” malowany na samolotach współczesnej Luftwaffe




O świcie na Warszawę spadły pierwsze bomby. Zniszczyły one tereny lotnicze na Okęciu i osiedla mieszkaniowe na Kole i na Rakowcu. Opłakiwano pierwsze ofiary nalotu. 
Na całym froncie rozpoczęła się zacięta walka: w "korytarzy gdańskim", w okolicach Mławy i Grudziądza, w Borach Tucholskich, nad górną Wartą oraz na północ i południe od Zagłębia Śląskiego.
Obrona polska, mimo swej zaciętości, została poważnie zachwiana. Łączność została przerwana, wojska z trudem się przemieszczały. Nastąpił paraliż i unieruchomienie.

Decyzja Guderiana zaskakuje dowództwo polskie
Stacjonująca na Pomorzu 4.Armia, którą dowodził gen.von Kluge, otrzymała zadanie opanowania "korytarza pomorskiego". Głowny atak kierowany przez gen.Guderiana nastąił wzdłuż osi Sępólno-Pruszcz-Chełmno. Teren ten, silnie zalesiony i traktowany przez dowództwo polskie jako nie do przebycia przez czołgi, nie był silnie broniony. Skierowanie na tęstronę ataku przez Guderiana stanowiło zaskoczenie dla armii polskiej. Mimo oporu wieczorej cała jego 3. Dywizja Pancerna wkroczyła ok.50 km w głąb terytorium Rzeczpospolitej. Guderian mógł sobie pogratulować sukcesu w pierwszym dniu walk w Polsce.
Mimo to nie obyło się bez niedociągnięć, a nawet pewnej paniki w armii niemieckiej, nie przygotowanej na zacięty opół Polski. Niejednokrotnie Guderian musiał osobiście interweniować, by podnieść na duchu swoich żołnierzy, bądź stanąć na czele rozpraszających się oddziałów.
Sytuacja Polaków w "korytarzu pomorskim" była tragiczna. Ogromna część jednostek wyznaczonych do jego obrony została odcięta od reszty kraju przez 19.Korpus Pancerny Guderiana i zdziesiątkowana bombardowaniami 1.floty powietrznej generała Kesselringa. 
"Korytarz" został przecięty powyżej Bydgoszczy i Fordonu, a połączone armie niemieckie: trzecia i czwarta, utworzyły jednolity front na północy.
Między Mławą a Chorzelem generał von Kuchler, dowódca 3.Armii, przypuścił atak na połączenie Armii "Modlin" z Grupą Operacyjną "Narew". Mimo ataku czołowego I Korpusu Pancernego, interwencji sztukasów u wojsk pancernych, obrona Mławy zatrzymała ofensywę niemiecką i opóźniła jej postęp w głąb kraju.


Ciekawostka
Kiedy minister spraw zagranicznych Rzeszy Ribbentrop
(przybyły do Moskwy dla podpisania paktu z Mołotowem)
wyruszył z moskiewskiego lotniska 23 sierpnia 1939r. 
samochodem udekorowanym niemiecką flagą ze swastyką, 
był to pierwszy wypadek, kiedy swastyka ukazała się na ulicach Moskwy.
Dotychczas była ona tematem najzłośliwszych karykatur w prasie radzieckiej.



Reichenau otwiera drogę na Warszawę
Południe Polski również przeżywało momenty dramatyczne. Pod Pszczyną, 2 września, w porannej, gęstej mgle, pozycje polskie zostały zaatakowane przez czołgi 5.Dywizjii Pancernej. Pod ich uderzeniem przerwana została linia piechoty, dzięki czemu wdarły się w głąb piechoty, dzięki czemu wdarły się w głąb obrony i dosłownie zmiażdżyły spieszące się na odsiecz odwody. Stawiająca tam opór 6.Dywizja Piechoty gen. Monda poniosła dotkliwe straty. 
W trzy dni po rozpoczęciu działań wojennych bitwa o utrzymanie granicz Rzeczpospolitej była więc przegrana. Propaganda niemiecka siała dodatkowo zamęt, wyolbrzymiając straty spowodowane nalotami i bombardowaniami. Wobec przerwanej lub utrudnionej łączności kontakt między armiami był coraz trudniejszy. Ocena położenia Polski, przekazana przez Naczelnego Wodza do Paryża i Londynu przez misje wojskowe, zawierała się w niewielu słowach: "Front jest wszędzie przerywany. Pozostaje nam tylko odwrót za Wisłę, o ile to jeszcze będzie wykonalne...".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz